Nauka i rozwój osobisty, część 1

Aby rozwijać swoje umiejętności i powiększać kwalifikacje programiści muszą nieustannie poszerzać wiedzę. Potencjalnych źródeł czerpania wiedzy jest bardzo wiele, a w kolejnych postach przybliżę po jednym z nich i postaram się opisać w jaki sposób z nich korzystać bazując na swoich własnych doświadczeniach.

Nder! (albański, cześć)

Początkowo plan był taki, aby w jednym artykule opisać kilka sposobów zdobywania wiedzy z różnych źródeł, jednak ze względu na ilość zawartych w jednym wpisie informacji, postawnowiłem podzielić te obszary na kilka osobnych. Zapraszam zatem do lektury – na waszych oczach rodzi się cykl, którego pierwszą częścią jest dalszy tekst.

 

W programowaniu, osobisty rozwój i poszerzanie wiedzy, to rzecz oczywista. Zmieniające się w bardzo dynamiczny sposób otoczenie oraz wymagania rynkowe wysoko zawieszają poprzeczkę dla programistów chcących być na bieżąco. Naturalną koleją rzeczy jest zdobywanie wiedzy w zakresie nowych bibliotek, frameworków, narzędzi czy technologii. Skąd jednak takową wiedzę czerpać? Poniżej przedstawię parę przykładów żródeł oraz postaram się pokazać jakie korzyści oraz zagrożenia płyną z konkretnych wyborów.

Książki w postaci papierowej bądź ebooki.

 

To najbardziej oczywista droga jaką można wybrać. Z książek uczą się wszyscy, niezależnie od specjalizacji, książki były, są i będą. Korzyści z z czytania książek typu „Programowanie obiektowe” bądź „Zasady czystego kodu” można dowiedzieć się naprawdę bardzo dużo, w tych i podobnych książkach został zawarta cała wiedza, gromadzona latami przez. Tym miejscu powinna zaświecić nam się „lampka” :)). Nie spotkałem się jeszcze nigdy z opinią, aby ktoś stwierdził, że stracił czas na czytanie książki, że nie dowiedział się niczego nowego. Uważam iż przy obecnym pędzie nowych technologi, rozwoju narzędzi oraz postępu, takie stwierdzenie jest jak najbardziej realne. Tytuły, które podałem wyżej tego nie sugerują i akurat one nie dadzą takiego efektu, ale po kolei.

Książki dotyczące programowania dzialę na dwie kategorie.

Pierwsza – podręczniki dotyczące szeroko pojętego programowania, czyli zasady, techniki i wszystkie elementy, które mają korzenie gdzieś na początku w jakimś bazowym języku. Takie tytuły są często dobrą podstawą do ugruntowania swojej wiedzy lub skonfrontowania jej z ponadczasowymi prawdami. Autorami takich książek nierzadko są autorytety, które tworzyły daną technologię, której książka dotyczy. Dzięki ich doświadczeniu możemy uczyć się podstaw lub dowiedzieć się jak widzą tamte rozwiązania z perspektywy czasu.

Drugą – książki dotyczące stricte narzędzi, bibliotek czy frameworków. Tutaj kwestia poszerzania wiedzy nie rysuje się tak kolorowo. W przeciwieństwie do pierwszej kategorii wartość książki definiuje data jej powstania i wydania – odwrotnie niż jak w przypadku wina – im „młodsza” książka tym lepiej, gdyż opisane obiekty bardzo szybko potrafią się zdeaktualizować. W przypadku takich wydawnictw szybkość rozwoju programowania, coraz częściej uniemożliwia rzetelne wydawanie książek związanych z danymi narzędziami. Pamiętajmy, że wydanie książki do dość długi proces, od napisania do pojawienia się książki na półkach w księgarniach mija zazwyczaj kilka lat. Taki czas publikacji, może spowodować, że w czasie wydania książki informacje w niej zawarte będą dotyczyły nieaktualnej wersji frameworka lub narzędzia, które zostaje wypierane z rynku przez inne rozwiązanie.

Wybierając książkę, należy zwrócić uwagę jak bardzo jest na czasie lub jak uniwersalna jest tematyka, której dotyka. Im świeższe wydanie tym lepiej w kontekście narzędzi, im bardziej ponadczasowa tematyka tym większe prawdopodobieństwo, że dowiemy się z książki cennych rzeczy. W moim przypadku, książki jako czynnik ugruntowujący wiedzę lub porządkujący to co już znam był strzałem w dziesiątkę. Dużo nauczyłem się z na przykład z tytułów „Zasady czystego kodu” lub „Zaawansowane programowanie w javascript” – jednak książki te były dodatkiem, odnosiły się do rzeczy, które znałem, na których pracowałem na co dzień. W tym połączeniu efekty były bardzo zadawalające.

Pamiętam też jednak początki przygody z programowaniem kiedy, jako zupełny laik mierzyłem się z cegłą o tytule „Thinking in Java” – no sorry, ale nie. Kilka razy się za to zabierałem i za każdym razem bez powodzenia, zresztą jak wielu moich znajomych.

Reasumując, książki owszem, ale sprawdzajmy czy zawierają to czego faktycznie chcielibyśmy się dowiedzieć. Często lepszym wyborem jest poszukanie czegoś w sieci, ale to temat na kolejny artykuł…

0

Zostaw komentarz