Frontend po nowemu

Zmieniło się, otóż zmieniło się sporo przez te lata, które spędziłem w backendzie, można by rzec, zmieniło się wszystko. Zacznijmy od początku, jak pewnie u większości backendowych developerów styczność z frontendem ograniczała się do drobnych modyfikacji html i css oraz użycia javascriptu, a raczej ukrytego js’a pod grubą kołdrą biblioteki jQuery…

Z tego co pamiętam z jQuery startowałem przy wersji 1.4 🙂 tak, tak wieki temu. Pamiętam ten wielki szum i poruszenie kiedy miała wejść wersja nr 2, która miała nie wspierać starszych przeglądarek i generalnie odciąć się od przeszłości, to były czasy, tak mało problemów.

Powiało nostalgią, ale do rzeczy!

Cóż, tak jak wspomniałem, „programowanie” na froncie to było raczej użycie wymienionej biblioteki. Z czasem pojawiało się co raz więcej funkcji w czystym javascrypcie, ale co z tego, jak to wszystko bez ugruntowanej wiedzy. W taki oto sposób moi drodzy, zapewne jak wielu, pisałem kod, krótko mówiąc do bani. Nie ma co się wstydzić czy ukrywać takich rzeczy, cały czas się uczymy i każdy musi przez to przejść.

W połowie 2016 r. postanowiłem coś zmienić. Stwierdziłem, że brakuje mi realnego wpływu na to co klient końcowy widzi, czego może doświadczyć w jaki sposób używać dostarczanych rozwiązań.

Postanowiłem więc przyjrzeć się trochę bliżej językowi javascript oraz co tam w tej technologii słychać. No i właśnie zmieniło się sporo, a w zasadzie większość, przynajmniej patrząc z perspektywy osoby z małą stycznością z frontem. Gdzieś wcześniej słyszałem o czymś takim jak Angular, ale z czym to się je to nie bardzo.

Miałem okazję pracować z kolegą, który wcześniej dość mocno zagłębił się w czeluści javascriptu, mogłem więcej zyskać, więcej się dowiedzieć, jednak i tu czyhała pułapka, ale o tym za chwilę. Pracując z kimś bardziej doświadczonym dowiedziałem się o prototypach w js i dlaczego je używać, co to jest React.js, co to jest i co oferuje EcmaScript 2016. Poznałem narzędzia takie jak Gulp.js i było fajnie, ciekawe, więc postanowiłem, chcę być frontędę :).

Tak, spodobała mi się ta droga, nowe możliwości, technologie. Jednak to co mnie najbardziej pociąga to ogromne możliwości i potencjał drzemiący w javascripcie (web, mobile, aplikacje desktopowe, backend – node), jeden język i tak wiele opcji. W taki właśnie sposób przeszedłem, a raczej przechodzę, bo migracja cały czas trwa na stronę javascriptową.

Nawiązując do wspomnianego wcześniej zagrożenia jakie czekało na mnie przy pracy z bardziej doświadczonym developerem, miałem na myśli to, że wszedłem już w projekt rozwinięty, skonfigurowany. Ze względu na doświadczenie programistyczne i doczytywanie o nowych rzeczach w js mogłem się całkiem fajnie odnaleźć w nowej rzeczywistości.

Jednak pominąłem bardzo ważny krok, a mianowicie podstawy konfiguracji, uruchamianie projektu od początku, zgłębienie wiedzy skąd się biorą dane rozwiązania i w jakich sytuacjach korzystać z jakiego konkretnego narzędzia. Wydawało mi się, że wiem więcej niż było w rzeczywistości.

Pisząc coś, bazując na czymś podobnym i jeszcze ze wsparciem jest łatwo, trudniej samemu stworzyć coś od początku, po kolei dochodząc, skąd coś się wzięło i z czym się je. Stąd moja rada, nawet zmieniając technologię, warto wrócić do podstaw, żeby je sobie odświeżyć lub poznać, jeśli tak jak w tym wypadku wiele rozwiązań i narzędzi jest nowych. Tym przemyśleniem, a raczej wnioskiem zakończę ten wpis, który jest tylko prologiem do tego co mam zamiar tutaj zamieszczać, jako przemyślenia czy poradniki techniczne, zachęcam zatem do śledzenia bloga.

 

 

0

Zostaw komentarz